Dojechać do mety w jednym kawałku
[2010-03-16]
Ostatnie chwie przed rajdem... Krzysztof Matela, jedyny Polak w Tuareg Rallye 2010, zgodził się odpowiedzieć na kilka pyta.
Jak idą przygotowania?
W ostatnią niedzielę zapakowaliśmy samochód serwisowy. Nawet szybko poszło. Zmieściły się trzy motocykle, koła zapasowe, mnóstwo toreb, skrzynek, kartonów i zapewne cała masa rzeczy kompletnie niepotrzebnych. : )))
Jak wygląda zwykły rajdowy dzień?
Po pierwsze zmęczenie, szczególnie na początku przegrywa ze stresem. Nie można zasnąć. Generatory mruczą, zwykle ktoś wali młotkiem, świeci ostre światło. No i albo denerwujesz się dzisiejszą jazdą, albo tym, co Cię spotka następnego dnia.
Co jest najtrudniejsze?
To zależy kiedy. Generalnie najważniejsze są umiejętności i psychika.
Jak długo trwały przygotowania? Na czym polegały?
Dużo ćwiczeń, sporo jeżdżenia i dieta. Starałem się ćwiczyć 2-3 razy tygodniowo na siłowni. Gdy dopisywała pogoda, trenowałem jeżdżąc na motocyklu.
Ile kosztuje rajd?
Tego typu rajd kosztuje około 12-15 tysięcy plus ewentualne naprawy motocykla.
Czy kierowca ma czas powiedzmy zachwycać się krajobrazami?
Są takie momenty, że zwyczajnie jest nudno. Wiesz, że jedziesz w dobrym kierunku, jesteś na trasie, wszystko jest w porządku i wtedy właśnie można popatrzeć sobie na otoczenie. Zwykle jednak nie ma na to czasu. Raczej rzucisz okiem na krajobraz i zaraz musisz skupić się na roadbooku, na trasie i prowadzeniu.
Jak reagują na rajdowców tubylcy?
Jeden z naszych stwierdził, że nie wiadomo jak, ale jeśli wywrócisz się albo zakopiesz na środku pustyni, najdalej w ciągu kilku minut nie wiadomo skąd pojawi się tubylec. Najpierw będzie chciał Ci coś sprzedać, a potem będzie starał się pomóc. Może oni siedzą w piachu i czekają na zawodników??? : )))
Ile jest km do przejechania?
Długość trasy Tuarega, w zależności od edycji, może mieć wynieść nawet ponad 2.500 km. Trasa podzielona jest na osiem części. Każdego dnia na zawodników czeka odcinek o długości od 200 do 450 km. Wielokrotnie zastanawiałem się, jak w jaki sposób kierowcy biorący udział w Rajdzie Dakar są w stanie przejechać dziennie grubo ponad 800 km. A bywały przecież odcinku i ponad 1.000 km.
Jakie jest najbardziej zaskakująca rzecz na rajdzie?
To, że kierowcy bardzo sobie pomagają. Gdy stoisz na trasie praktycznie każdy zwolni, zapyta gestem, czy wszystko jest w porządku, a gdy trzeba – pomoże.
Coś śmiesznego? Zabawnego?
Nie wyobrażasz sobie w jaki różnorodny sposób można sobie popsuć motocykl. Dwa lata temu widziałem Anglików, którzy nie mogli nadziwić się jak jednemu z nich udało się pogiąć obie felgi na raz. W ubiegłym roku jeden z zawodników przekroczył granicę z nieważnym paszportem. Przy motocyklu nie miał tripmastera (urządzenia do pomiaru odległości). Miał wprawdzie roadbooka, ale bez sterowania. Nie potrafił również obsługiwać nawigacji. Jakoś jednak pokonywał poszczególne odcinki. Po prostu namierzał jakiegoś zawodnika przed sobą i starał się jechać za nim. Rzecz w tym, że raz jechał trasą dla kierowców profi, a raz dla amatorów. Ku największemu zdumieniu, dojechał do mety i to na całkiem przyzwoitym miejscu.
Czego życzyć przed rajdem?
Żeby dojechać do mety w jednym kawałku. : )))